* * *

Staje się
słowa wyjmuję z ust postaciom
przez zadawanie pytań
nadaję bieg myślom
spełnione proroctwa są wszędzie tam
gdzie nas nie ma
mam pięć lat
zabrano mi moje zabawki
gwiazdy gwiazdki ocean ognia
sztuczny kamień
mam sześć lat
uczono mnie definiować rzeczy ukryte
w panice myśli nabrały rozpędu zniszczenia
mam naście lat
dotyk wystawiono na próbę czasu
powolnego rozwarstwiania skóry
skalpelem wrazeń
mam dwadzieścia lat
stoję za prawdą
nie tradycją
słowa się zazębiają
oswajają zgrzyty
odkąd mam dzieści lat
nabieram pewności tego
czego nie ma
opowiadam ci o sobie
umieszczając czas
w konstrukcji znaczeń
od dawna podążam
w kierunku powstających pojęć
znakom poznawczym dodaję koloru
obrotom noża dźwięku
poddanego prawom zbrodni
resztki energii
napełniam głodem czasu

ab initio

koniec
pomylono z początkiem
migdały
z pestkami moreli
za rogiem klęska
gra z mrzonką
dmuchawce pylą
do ziemi
ludzie rodzą się na nowo
odciskiem stopy
w nadziei

w konflikcie
fałszywe karty
akordy pokryto błotem
z miłości cnotę wyparto
jabłko z kości niezgody
kosa trafiła na blachę
ciało z duszą i duchem
przeszło
do rozproszenia
skupiam się i uwielbiam
stale to
czego nie mam

jak było na początku
tak wczoraj po potopie
wierność zasadom pomylono z wiarą
fantomom wręczono ordery
i wykluczono ofiary
w teorii względności
ołtarze stały się barykadą
drzewa krwawią
wbrew woli
zbliża się
koniec świata