Z kanonu

Po pierwsze żaden włos bez twego udziału
nie spadnie mi z głowy

po drugie kairos zmienia kierunek i
światło wraca jak bumerang

po trzecie przekreślam każdy sen bez żalu
przeliczam noże szukając nie sensu lecz celu

po czwarte opieram się pokusom
które nabierając tempa nabierają mocy

po piąte pozwalam myślom na wojaże
nawet gdy przez manowce krąża wokól stołu

po szóste nie biorę udziału w paradzie ciał
noszących na sobie ból zwierząt

po siódme kłaniam się i wychodzę
gdy ciężar lustra zgina lędźwie krzyża

po ósme próbuję dogonić zwycięstwo
zdejmując z siebie odium walki

po dziewiąte pewność ze nie jesteś złudzeniem
posiadłam przed końcem drogi

po dziesiąte powtarzam pozostałe z uporem
wracając do początku poetyką kroków

12 KWIETNIA 2018

Epizod

dziewczyna
w jedwabnych pończochach
stąpa dorosłym krokiem
smaga lepkie wargi
końcem języka
z palców zlizuje
sok malin
ich aromat
napełnia dom

okiennice
skrzypiąc dają znak
zbliża się pora
pierwszej krwi
pierwszego rozwarstwiania
spulchnionych brzegów

dzikie pędy
nabiorą wilgoci i
spoczną w łonie

połączy
co jest
z tym czego
nie ma

zawarła pakt
z duchem
na jej piersiach
spoczął
głód poznania