Za szybą

kobiety topnieją
w sztucznym świetle
mężczyźni w oparach jałowej erystyki

dziecko popycha zardzewiały
wózek –
cud że przetrwało

w ławkach cienie
melancholii a
każdy przesłaniem

zza firanek
wytacza się
pociąg

weranda
w stylu świdermajer
drży od wibracji

nikogo

co trzeba zrobić
przed ostatnią podróżą
zanim podstawią kontener
wyrzucą stół krzesła
ślady po nocach
napięte milczenie
przesiane szpargały
należy fotografiom
nadać bieg zdarzeń
porcelanę odstawić pod ścianę
znaleźć kupca na bibeloty
po dziełach sztuki zostawić gwoździe w ścianie
nie w modzie kultura
wielkość stoi
na progu małości
kochanków puścić w niepamięć
z dessous wyzwolić zapachy
oddech zmieszać z krzykiem
ulotnić się bez odrazy
staranniej niż zwykle